Diety Przyroda i zwierzęta Zdrowie w praktyce Przepisy Lifestyle Dziecko/Ciąża Rak/Nowotór/Guz Podróże Pasożyty

Przed rokiem 1920 praktycznie nie spotykano chorób nowotworowych ani ataków serca. W Polsce jeszcze do 1955 roku na terenach wiejskich nie notowano nowotworów przewodu pokarmowego, itd.


Co się stało, że sytuacja aż tak bardzo się zmieniła?
Mówi się, że mamy coraz bardziej zatrute powietrze, wodę, jedzenie, ale poważne badania pokazują, że są przyczyny poboczne, jakby drugoplanowe. Jest coś niezauważalnego, ale naprawdę kluczowego dla chorób cywilizacyjnych, co w tym czasie zniknęło z naszej codziennej diety. Chodzi o tajemnicze i zarazem cudowne dwa oleje - twierdzi amerykański badacz Brian Peskin. Nasi dziadowie spożywali je codziennie. My zostaliśmy ich pozbawieni. Wiedząc jednak o co chodzi możemy je z powrotem przywrócić do naszej diety.

                                                           


Naukowe odkrycia
Rak - przyczyna nieznana? - Raczej ukrywana - twierdzi Brian Peskin. Przecież już w 1920 r. niemiecki profesor Otto Warburg (laureat Nagrody Nobla) odkrył, że ludzkie komórki rakowacieją z jednej prostej przyczyny - gdy zabraknie im tlenu. Przez lata publikowano to odkrycie setki razy, ale nie potrafiono zadowalająco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego brakuje tlenu, więc o odkryciu wygodnie „zapomniano” i zajęto się innymi metodami leczenia raka.
Do prac Warburga wrócił jednak dociekliwy Brian Peskin, po czym przeanalizował setki innych współczesnych badań, a zaskakujące rezultaty opisał w swej książce pt. „Ukrywana historia raka”. Wykazał, że kluczem do odpowiedzi o brak tlenu jest błona komórkowa.
Każda ludzka komórka okryta jest podwójną błoną tłuszczową, tak jak jabłko skórką. Przez tę błonę wnikają do środka pożywienie, tlen i woda, a skoro komórka jest żywa, to w drugą stronę muszą wychodzić odpady.

W połowie ta błona składa się z białka i w połowie ze specyficznych rodzajów tłuszczy, z których część działają jak miniaturowe magnesy, przyciągające tlen. Te tłuszcze (kwasy tłuszczowe) nazywają się skrótowo ALA*oraz LA* .

ALA - wielonienasycony kwas tłuszczowy alfalinolenowy z grupy omega 3

LA - wielonienasycony kwas tłuszczowy linolowy z grupy omega 6

Problem w tym, że ALA i LA zużywają się w komórce i muszą być często wymieniane na nowe. Gdy komórce brakuje dobrych tłuszczy ALA i LA, wtedy buduje swą błonę z gorszych gatunków, często uszkodzonych, ale za to dostępnych. Wówczas miniaturowe magnesy są mniej sprawne i zaczynają się kłopoty z dotlenieniem komórki.
Organizm ludzki nie umie sam wytworzyć owych ALA i LA więc musi je otrzymywać z zewnątrz wraz z pożywieniem. Dlatego tłuszcze te nazwano NIEZBĘDNYMI.

                                          


Inni współcześni naukowcy badający niewydolność krążenia wzięli pod lupy to „coś”, co zatyka arterie w ludzkim organizmie. Odkryli, że nie są to żadne złogi cholesterolu ani słoniny, smalcu, masła czy jajka, jak nas straszono, lecz... uszkodzony kwas tłuszczowy LA.
Czy zatem  rak i zapchane arterie krwionośne mają jedną wspólną przyczynę? Tak, chodzi o spożywanie uszkodzonych tłuszczy zamiast dobrych - twierdzi Peskin.

 


JAK MOŻNA USZKODZIĆ TŁUSZCZE?
Skoro macierzyste ALA i LA bardzo łatwo przyciągają tlen do naszych komórek, to równie łatwo utleniają się poza komórkami. Dlatego masło nie schowane do lodówki jełczeje, czyli utlenia się. Z tego samego powodu psują się ryby, itd.
 Wysoka temperatura przy tłoczeniu oleju, ogromne ciśnienie, uwodornianie, chemiczne dodatki i syntetyczne antyutleniacze degenerują cenne ALA i LA, a także inne naturalne związki zawarte w olejach.
Dobrym przykładem unicestwienia ALA i LA jest pasteryzacja mleka. Wystarczy naprawdę krótka chwila podniesionej temperatury podczas takiej pasteryzacji, by je uszkodzić. Dawniej nie stosowano pasteryzacji mleka. Dzisiaj na terenie całej Unii Europejskiej nie można nic wyprodukować z mleka bez uprzedniej pasteryzacji lub podgrzania go do 52 stopni. Temperatura szybko niszczy te cenne tłuszcze.
Dzisiaj objętościowo jadamy sporo, ale tak naprawdę jeśli chodzi o ALA i LA jesteśmy niedożywieni.

                                                


Z książek kucharskich naszych babek i prababek, które również nie chorowały na raka, dowiemy się kolejnej ważnej rzeczy: do smażenia używano wyłącznie smalcu, sklarowanego masła, a od biedy łoju pochodzącego z okolic nerek - nigdy nie oliwy. Podobnie do ciast dodawano wyłącznie masło lub śmietanę, żadnej margaryny, której na szczęście wtedy jeszcze nie znano.

Dzisiejsze mięso czy jaja są o wiele uboższe w ALA czy LA niż dawniej, a po drugie mają mocno zmieniony stosunek ilościowy tych kwasów.
Jajka od kur wolnochodzących mają stosunek kwasów tłuszczowych omega 6 (do tej grupy należy LA) do kwasów tłuszczowych omega 3 (do tej grupy należy ALA) 2:1, a od kur „klatkowych” pasionych paszam i aż 19:1.
Hodowlane ryby nie posiadają w ogóle ALA i LA tylko ich pochodne z grupy omega 3 i grupy omega 6. Stosunek „trójki” do „szóstki” waha się u nich od 20: do 10:1. W tych samych rybach naturalnie żyjących wynosi on od 5:1 do 2:1, co jest już dużo lepszą proporcją dla potrzeb naszego organizmu.

Dawniejsze pastwiska, zostały zastąpione paszami, często zawierającymi pestycydy czy genetyczne modyfikacje roślin (kukurydza, soja), co w konsekwencji jeszcze bardziej pogarsza stosunek ALA do LA.
W wołowinie produkowanej paszowo stosunek „szóstki” do „trójki” podniósł się drastycznie do 15:1, gdy u krów pastwiskowych wynosi średnio 2:1.
Peskin ostrzega, że nawet niewielka ilość zdegenerowanych macierzystych niezbędnych kwasów tłuszczowych może być groźna.
Jeśli jednak za kilka lat zaczną się wreszcie pojawiać na etykietach zawartości tłuszczy trans i zobaczysz że np. margaryna, czy inny przemysłowo przerobiony tłuszcz zwiera tylko 1% trans to wiedz, że:
1 łyżka stołowa takiej jednoprocentowej margaryny zawiera 1 x 1021 (jedynka i 21 zer) molekuł tłuszczu. Zatem zjadając ją do każdej pojedynczej komórki naszego ciała dostarczamy aż sto tysięcy uszkodzonych molekuł.

                                            
Przy okazji, sadełko na biodrach czy brzuchu wcale nie powstaje z tłuszczu zjadanego, tak samo jak burak cukrowy nie powstaje z cukru. W latach 50. ubiegłego wieku dr Pennington obalił teorię kalorii i udowodnił, że ciało może spalić ponadnormatywną ilość zjedzonego tłuszczu, ale nie może spalić ponadnormatywnej ilości węglowodanów (np. słodycze, chleb, ziemniaki, ryż).
Nasze sadełko powstaje z nadmiaru zjedzonych węglowodanów. Często wystarczy zredukować spożywanie słodyczy (także słodkie napoje), ziemniaków czy chleba by kłopot z nadwagą ustąpił.

Gdzie człowiek ma najwięcej tłuszczu?
Np. w mózgu, który zawiera go aż 60 %. Tkanki kobiecych piersi zawierają nawet do 90 %. tłuszczu. W przypadku braku dobrych ALA i LA w diecie, w pierwszej kolejności otrzymuje je mózg jako uprzywilejowany. Potem kwasy te dostają inne ważne organy takie jak serce, nerki, a nawet język. Piersi kobiety niekarmiącej są ostatnie w kolejce. Zatem w sytuacji deficytu tych kwasów, piersi są obarczone największym ich brakiem. W takim razie rak piersi powinien występować najczęściej. Tak jest rzeczywiście. W naszej cywilizacji rak piersi u kobiet jest problemem numer jeden.

W 2000 roku periodyk „European Journal of Cancer, wykazał, że kobiety z wysokim poziomem ALA w tkance piersi mają aż o 60% mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi.

                                                    


Korzyści suplementacji ALA i LA
Nic nie może zastąpić ALA i LA. Możemy tanio i prosto uzupełnić naszą dietę o naturalne ALA i LA. Potrzebujemy ich bardzo niewiele. Wystarczy około 3 do 4 gramów dziennie, czyli łącznie zaledwie jedną łyżeczkę do herbaty zmieszanych olejów'. Nie mylić tych macierzystych niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, czyli ALA i LA z innymi tłuszczami, np. nasyconymi, typu masło czy smalec, których potrzebujemy znacznie, znacznie więcej - stosownie do naszej aktywności ruchowej.
Oprócz wiedzy, że potrzebujemy 3 do 4 gramów zmieszanych ALA i LA dziennie bardzo ważne jest zachowanie ich wzajemnych proporcji, które powinny wynosić: minimum 1 porcja LA na 1 porcję ALA i maksimum 2,5 porcji LA na 1 porcję ALA.


Wg Peskina, gdy przywrócimy naszemu organizmowi codzienną  dawkę ALA i LA. osiągniemy:


1.    Ochrona antyrakowa.
Błony komórkowe naszego organizmu odzyskają zdolność przyciągania tlenu co pomoże zabezpieczyć komórki przed niedotlenieniem, a w konsekwencji rakiem.


2.    Wzrost energii
Wewnątrz komórek znajdują się mitochondria, czyli „urządzenia” produkujące energię. One również otoczone są podobną błoną, która zbudowana jest m.in. z ALA i LA. Właściwa jej budowa pozwoli utrzymać wyższy poziom energii. Odczujemy to już po 20 minutach od spożycia zmieszanych ALA i LA.


3.    Mniej osteoporozy
Może będziesz zdziwiony, ale osteoporoza bardziej jest powodowana osłabieniem matrycy kości niż brakiem wapna. Ta matryca kości zbudowana jest na bazie kolgenu oraz ALA i LA. Zatem lepiej zabezpieczymy się przed osteoporozą.


4.    Apetyt
Wraca naturalne poczucie smaku. Ludzie suplementujący ALA i LA nagle mają mniejszy apetyt na słodkie. Mają mniejsze pragnienie węglowodanów. Dłużej utrzymuje się poczucie sytości.


5.    „Rzadsza” krew.
Czerwone płytki krwi mają kształt miniaturowego talerza o średnicy około 6 mikronów. Natomiast naczynia włosowate to otwory na 7 mikronów. Problem w tym, że często te talerze czerwonych ciałek krwi sklejają się układając jeden na drugim. Pod mikroskopem taki duży „stos talerzy” przypomina dżdżownicę, która już nie jest w stanie wcisnąć się do naczynia włosowatego. Wtedy lekarze przepisują codzienną dawkę pochodnej aspiryny (np. Akard), która chemicznie i nienaturalnie rozcina tę dżdżownicę na mniejsze. Wielu, umiejących obserwować lekarzy, zauważa negatywne skutki długotrwałego zażywania aspiryny czy jej pochodnych.
Naturalne ALA z grupy omega 3 może zastąpić aspirynę. Tak to prawda jednak LA z grupy omega 6 jest dużo silniejsze w tych sprawach. Spożywając LA zabezpieczamy krew najprościej jak tylko można. W naturalny sposób wpływamy na błonę krwinek by się nie sklejały. To także w dużym stopniu chroni przed tworzeniem się ewentualnych skrzepów. Druga korzyść; skoro krwinki są mniej posklejane i łatwiej wnikają do naczyń włosowatych to organizm nie musi używać wysokiego ciśnienia. Można zatem powiedzieć, że LA ma zdolności obniżające ciśnienie krwi.


6.    Ważny problem z cholesterolem.
Wyobraźmy sobie, że potrzebujemy cegieł na budowę. Na nasze zamówienie przyjeżdżają ciężarówki, które zamiast cegieł załadowane są gruzem. Przyjechały ciężarówki z zaopatrzeniem, a my nadal nie mamy cegieł. Nie reklamujemy jednak ładunku tylko bierzemy ciężki młot i niszczymy te ciężarówki. Czy to rozsądne? Oczywiście, że nie. To dlaczego tak samo postępujemy z tzw. cholesterolem.
Cegłami są ALA i LA, ciężarówki obrazują cholesterol, który ma główne zadanie transportować ALA i LA do wnętrza komórki. Gruz to uszkodzone ALA i LA. Zatem gdy zauważamy, że coś z budową szwankuje to nie atakujmy lekami (statyny) obniżającymi „niewinny” cholesterol (ciężarówki), tylko dostarczmy organizmowi dobrego ALA i LA (cegły).
Ostatnio amerykańskie FDA umieściło umieściło kolejne ostrzeżenie dla statyn. Obwiniono je o powodowanie cukrzycy, uszkodzenia wątroby, i pogarszanie pamięci. Niestety nadal nie ostrzega się, że statyny zmniejszają poziom pożytecznego koenzymu Q10, którego niedobór może uszkodzić serce!
Z badań statystycznych wynika, że ataki serca wcale nie zmniejszają się po obniżeniu poziomu cholesterolu.
Ofiary ataków serca miały często obniżony poziom nienasyconych kwasów tłuszczowych w tym LA (British Medical Journal z 9-10- 1982).

Zatem tak popularne dziś leki obniżające poziom cholesterolu redukują także transport ALA i LA do komórki tym samym zwiększając ryzyko raka albo ataku serca.


7. Hormony płciowe.
Hormony płciowe, zarówno męskie jak i żeńskie są budowane na bazie cholesterolu. Zatem jeżeli cholesterol jest uszkodzony, bo dostał do swej budowy uszkodzone LA to odbije się to również na hormonach płciowych. Nie będzie tego problemu jeśli dostarczymy organizmowi dobrego LA.


8.    Poprawa systemu endokrynologicznego.
ALA i LA są także elementami budowy systemu endokrynologicznego.


9.    Poprawa urody
Skóra praktycznie zawiera tylko jeden z naszych kwasów LA. Kwas ten wpływa na jej gładkość, lepsze gojenie ran i zapaleń. Mniej cellulitu. Szybsze gojenie po zabiegach chirurgicznych.


10.    Cukrzyca
ALA i LA pomaga zapobiegać, a w razie choroby kontrolować cukrzycę. ALA i LA obecne w błonie komórkowej czynią działanie insuliny bardziej wydajne.


11.    Pomagają w stanach zapalnych.
Naturalne sterydy antyzapalne również powstają na bazie ALA i L A,
Pochodne tych kwasów są prekursorami tzw. eikozanoidów i ważnych prostaglandyn, substancji działających jako naturalne, miejscowe, komórkowe hormony. Prostaglandyny pomagają m.in. utrzymać serce w dobrej kondycji.


12.    Lepsza praca mózgu.
Mózg w 60% zbudowany jest z tłuszczów składających się m.in. z Al.A i LA. Dobre naturalne kwasy potrafią poprawić pracę mózgu, powodując na przykład lepsze skupienie i zapamiętywanie.
Choć nie ma jeszcze odpowiednich badań można domyślać się, że często dzisiaj diagnozowane ADD (zespól zaburzeń koncentracji uwagi) albo ADHD (zespól nadpobudliwości psychoruchowej), czy choroba Alzheimera powinny ustępować po uzupełnieniu braku ALA i LA.
Aż 40% dzieci z ADD miała znacznie obniżony poziom Al.A i LA - pokazują badania opublikowane w „American Journal of Clinical Nutrion” z 1996 roku.


13.    Łagodniejsza ciąża
Dziecko w łonie matki jest uprzywilejowane. Jeśli matka będzie miała deficyt kwasów ALA i LA to kosztem matki w pierwszej kolejności zostaną one dostarczone płodowi. Dlatego zapotrzebowanie na te kwasy w okresie ciąży wzrasta. Suplementowanie AlLA i LA pomaga łagodniej znieść ten okres. Oznakami braku tych kwasów są rozstępy na skórze matki i cellulitis.


14. Zdrowie ze słońca.
Ostatnio promieniowanie słoneczne zaczęło być oskarżane o wywoływanie raka skóry. Jednak już w 1939 r. pismo „American Journal of Cancer" zauważyło, że to brak kwasów ALA i LA oraz tłuszcze trans mają związek z rakiem skóry. Zatem to nie do końca słońce jest winne, ale brak tych kwasów w naszym organizmie.
Promieniowanie słoneczne, oddziałowując na cholesterol w skórze, pozwala produkować naturalną witaminę D3 (calciferol). Jak jest ważna, niech świadczy fakt, że na blisko 30 tysięcy genów witamina D3 ma wpływ aż na 2000 z nich. D3 m.in.: poprawia krążenie, wpływa na system immunologiczny, na pracę nerek, a także dba o kości i zęby. Ostatnio brak tej witaminy łączony jest z autyzmem, astmą i cukrzycą.
Jeśli zatem nie brakuje nam Al.A i LA, to słońce jest naszym pomocnikiem. Jeśli brakuje tych kwasów to słońce o wiele łatwiej może uszkodzić skórę.

                                                     Suplementacja ALA


Omega 3, omega 6, omega 9 są to zbiorcze nazwy nienasyconych kwasów tłuszczowych. Np. w skład grupy omega 3 wchodzi  ALA oraz m.in. EPA i DHA, które są pochodnymi od ALA. W skład grupy omega 6 wchodzi LA i jego pochodne CLA i GLA.
Problem jednak w tym, że choć etykiety krzyczą „zawiera omega 3" lub „omega 6”, często w tych kapsułkach nie ma akurat najważniejszych kwasów tłuszczowych czyli ALA i LA, tylko inne, pochodne, mniej potrzebne kwasy tłuszczowe, również z grup omega,
Olej z ryb w ogóle nie zawiera ALA, lecz wyłącznic jego pochodne EPA i DHA. Możemy zatem opychać się omegą3, ale wcale nie dostać najpotrzebniejszego ALA.
Podobnie niektóre oleje z nasion zawierające większość CLA i GLA, czyli pochodnych od LA.
Badania pokazują, że człowiek potrzebuje 20 razy więcej ALA i LA niż ich pochodnych.


                                             
Dobrym źródłem potrzebnych organizmowi ALA i LA są ekologiczne migdały, orzechy, mak, sezam, słonecznik, nasiona dyni, siemię lniane, orzechy włoskie, (orzechów ziemnych się nie poleca ze względu na częste zakażenia pleśnią) żółtka jaj kur z wolnego wybiegu, czy świeże masło, ser piosto z farmy, surowe mięso i niektóre świeżo tłoczone oleje roślinne. Do tych olejów zaliczamy lniany, z wiesiołka czy słonecznika, ale powtórzmy z naciskiem oleje świeże, zimno tłoczone mechanicznie, sprzedawane z lodówki i nie przerobione.
Co z tego, że kupimy olej z pierwszego tłoczenia jeżeli popsuto go wysoką temperaturą, bo tłoczono przy 200 stopniach Celsjusza. Zatem szukajmy tego tłoczonego na zimno. Jeśli nawet mamy już załatwione pierwsze tłoczenie, na zimno, to trzeba jeszcze pamiętać, że ALA i LA psują się bardzo szybko i już w temperaturze pokojowej jaka panuje w sklepie.

   
Zatem żeby zachować dobre ALA i LA trzeba trzymać olej w ciemnej butelce zawsze w lodówce i niezbyt długo.
Najtrwalszy olej z oliwek (tłoczony na zimno) zawiera bardzo dużo trwalej omegi 9 i bardzo malutko LA czy ALA dlatego może jakiś czas stać w temperaturze pokojowej i jeszcze nadawać się do smażenia.

Olej rzepakowy ma już od 9 do 30 %. łatwo utleniających się ALA i LA więc smażenie na nim jest ryzykowne.
Drugim tłuszczem, który nadaje się do smażenia jest tradycyjny smalec najlepiej z ekologicznej produkcji (bo w słoninie lubią się gromadzić toksyny). Kolejnym możliwym do smażenia jest sklarowane masło. Masło podgrzewa się i zdejmuje spienione białka po czym studzi. W trosce o naszą wątrobę, która pełni w organizmie aż 500 funkcji najlepiej w ogóle ograniczyć smażenie do minimum.

                                                    Źródło ALA
Dr Budwig, jako biochemik ustaliła, że łączenie oleju z chudym serem zapewnia lepsze wprowadzenie go do wnętrza organizmu i co najważniejsze zapobiega ewentualnym kłopotom jakich możemy nabawić się pijąc sam olej lniany.
Olej lniany zawiera tak dużo potrzebnego nam ALA, że w świetle rangi dla organizmu i jego totalnych niedoborów w naszej typowej diecie można by go nazwać polskim złotem. Przy dobrze dobranych odmianach lnu i odpowiedniej technologii tłoczenia ALA stanowi aż 65% masy oleju. Niestety, są też gorsze odmiany lnu zawierające kilka procent ALA. Olej ten zawiera także ok. 10% LA.  Znajomość procentowej zawartości ALA jest bardzo istotna ze względu na potrzebę dopasowania odpowiedniej porcji drugiego kwasu LA.
Trzeba tylko pamiętać by spożywać olej lniany w małych ilościach i bezwzględnie na surowo - smażony byłby trujący. Jeszcze raz powtórzmy. Smażenie placków ziemniaczanych czy frytek na oleju lnianym to trucizna.
Dietetycy twierdzą, że zachodnia dieta jest wielokrotnie przedawkowana pod względem LA z grupy omega 6 i unikają suplementowania LA. Mają rację tylko teoretycznie, w praktyce mylą się, bo kiedy jemy posiłki oparte na przemysłowej produkcji to większość tego LA jest już uszkodzona na etapie przetwórstwa. Zatem lepiej suplementować zarówno maturalne nieuszkodzone ALA jak i LA.

                                                 
Peskin powołując się na publikacje z różnych kongresów naukowych przestrzega, że dodawanie do diety samego ALA może paradoksalnie powodować obniżenie odporności i dlatego trzeba zmiksować go z drugim cennym składnikiem czyli z LA z grupy omega 6 w stosunku:
             minimum 1 porcja LA na 1 porcję ALA i maksimum 2,5 porcji LA na 1 porcję ALA.
Suplementacja wymaga obu kwasów, gdyż wzajemnie się uzupełniają (są komplementarne).
Zatem stosując się do rad Peskina należałoby suplementować np.

olej lniany bogaty w ALA łącznie z takim, który zawiera proporcjonalnie dużo LA, np. olejem słonecznikowym, makowym, czy z wiesiołka.


Pamiętajmy, że każdy człowiek jest inny. Każdy ma inny metabolizm. Na przykład część ludzi (niektórzy naukowcy twierdzą, że nawet 5096 populacji) ma upośledzony proces przemiany niektórych tłuszczów i nie wystarcza im spożywanie ALA zmieszane z LA. Muszą spożywać gotowe pochodne np. GLA. Dlatego w przypadku takiego upośledzenia należałoby zastanowić się nad

dołączeniem trzeciego oleju, wiesiołkowego, który rewelacyjnie naprawia błędy metabolizmu.

                                                           
Na rynku polskim jednym ze sprawdzonych źródeł  jest „Złoto Polskie”,  www.zlotopolskie.pl, gdzie używane jest  polskie ziarno i zachowuje się reżym niskich temperatur nie tylko w momencie produkcji, ale również na późniejszym etapie magazynowania i dystrybucji. W żadnym momencie dystrybucji olej nie stoi poza lodówką, by jego temperatura nie przekroczyła 10 stopni. (Dlatego ich oleje nazywają się 10 stopniowe). Firma ta prowadzi sprzedaż wysyłkową. W cieplejszych miesiącach pakują oleje w izotermiczne skrzyneczki wypełnione suchym lodem.


Z wyliczeń zawartości ALA i LA w obu olejach oraz z zastosowania wskazań Peskina wynika, że do suplementacji można zmieszać

                                                1 porcję lnianego i 1-2  porcji makowego.

Razem pić około jednej do półtorej łyżeczki tej mieszanki dziennie, nie więcej, a w słabszych dniach około dwóch łyżeczek. Po jakimś czasie, na przykład po miesiącu, zrobić przerwę od miesiąca do trzech. Nie polecam picia olejów non-stop.


OSTRZEŻENIE
Olej roślinny może być zarówno eliksirem zdrowia jak i trucizną. Wszystko zależy od tego jak był produkowany, jak potem przechowywany i w jakich ilościach spożywany.

Najczęściej po zażyciu olejów zauważalny jest wzrost poziomu energii. Na przykład mężczyzna, który zwykle chodził po domu w swetrze od czasu suplementacji ubiera się tylko w koszulę przy tych samych temperaturach wewnątrz domu.
Bardzo wiele osób zauważyło, że wieczorem są mniej zmęczeni i nawet nie mają ochoty na sen. W takim przypadku zalecane jest spożywać oleje rano, a jeżeli nadal ciężko będzie zasnąć, zmniejszyć dawkę lub delikatnie zmienić proporcje ALA do LA.

                                                  
Osoba miała czerwieniejące wypryski na skórze w okolicach dekoltu, które także zniknęły po rozpoczęciu suplementowania. Kobieta zauważyła zmianę apetytu przejawiającą się brakiem łaknienia na słodkie potrawy.
Inny mężczyzna od dwóch lat bezskutecznie leczył egzemę na dłoniach i pozbył się jej już po kilku dniach picia samego tylko oleju lnianego, zanim jeszcze zaczął mieszać go z makowym.
Kolejny przypadek dotyczy mężczyzny, który miał wieloletnie kłopoty z wypróżnieniem. Od momentu gdy zaczął pić sam olej lniany w ilości jednej łyżeczki dziennie wypróżnienia miał już codziennie nawet gdy po miesiącu zaprzestał suplementacji.


                                                    Z praktycznych rad,

1) Nie przelewać olejów do jednej butelki tylko mieszać wymaganą porcję bezpośrednio przed spożyciem.

2) Błędem jest także przelewanie ich do plastykowych naczyń.

3) Używając łyżeczki lepiej jest posłużyć się porcelanową, bo nie wchodzi w reakcję z olejami.
4) Długość suplementacji.  Oleje są naturalnymi substancjami i przywracają naszym organizmom to, co zabrała im cywilizacja. dlatego ciągła suplementacja ALA i LA jest wymagana (z małymi przerwami)

5) Nie zapominajmy o minerałach i mikroelementach. W komórce ludzkiego ciała zachodzi aż 3000 różnych reakcji chemicznych na minutę, gdzie oprócz ALA i LA potrzeba wiele innych składników.

 

Źródło:

Oleje kluczem do zdrowia- Arkadiusz Woźniak

 



<< poprzedni artykuł następny artykuł >>

Dodawanie komentarzy do wpisu możliwe po zarejestrowaniu i zalogowaniu.

izla.pl 2015-17
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści i zdjęć bez zgody autorki zabronione.