Diety Przyroda i zwierzęta Zdrowie w praktyce Przepisy Lifestyle Dziecko/Ciąża Rak/Nowotór/Guz Podróże Pasożyty

Naturalna medycyna alopatyczna
"Naturalna medycyna alopatyczna ma do zaoferowania niezwykle skuteczny arsenał do walki z rakiem piersi. Ze względu na adekwatność treści zawartych w jednym z rozdziałów Surviving Breast Cancer (Jak pokonać raka
piersi) czuję się zobowiązany zamieścić pewne fragmenty również w tej publikacji. Istnieje wiele nietoksycznych specyfików leczniczych, które nadają się do miejscowego stosowania przezskórnego w obrębie piersi zmienionych chorobowo w wyniku schorzenia nowotworowego lub innych dolegliwości np guzów, torbieli, zwłóknień. Ze względu na eksponowany charakter tej części ciała i znaczną powierzchnię powłoki skórnej nie ma problemu ze skutecznym zastosowaniem wciąż zbyt mało znanych alternatywnych specyfików leczniczych.
Istota sekretnej broni, kryjącej się w arsenale naturalnej medycyny alopatycznej, polega na wykorzystaniu
specyfików leczniczych stosowanych na oddziałach ratunkowych i intensywnej terapii - środki te są łatwe w podawaniu, a pomimo silnego i szybkiego działania nie są obciążone skutkami ubocznymi. Prawdziwym błogosławieństwem dla piersi są codzienne masaże skóry piersi — wykorzystujemy w nich chlorek magnezu, zwany olejkiem magnezowym, oraz żel magnezowy.

                           
Kolejny codzienny zabieg polega na smarowaniu piersi jodem — pierwiastek ten sam w sobie posiada moc zwalczenia nowotworu. Oprócz aplikowania jodu przezskórnie, w przypadku terapii nowotworu piersi zaleca się przyjmowanie wysokich dawek specyfiku również w postaci doustnej. Jeśli chodzi o terapię wyłącznie przezskórną, to jest ona skuteczna w przypadku wszystkich nowotworów skóry oraz tych wszystkich zmian rakowych, które leżą głębiej w ciele, jednak swoim zasięgiem zahaczają o warstwę skóry. W celu przeprowadzenia takiego masażu można zastosować również płyn Lugola lub jod w postaci nascent (NASCENT IODINE, JOD W KROPLACH DO PICIA, 30 ML za 174zł). Stanowczo taniej i wydajniej wychodzi samodzielnie zrobiony płyn Lugola o tym

tu  Protokół suplementacji jodem Dr Brownsteina i Jerzego Zięby. Jak się przygotować do suplementacji doustnej.

http://izla.pl/blog/artykul/1846


Jeśli wykorzystamy jod w postaci mgiełki aerozolowej i zaaplikujemy go bezpośrednio na błonę śluzową pochwy, w ciągu pięciu minut substancja ulegnie wchłonięciu i wywoła obniżenie napięcia piersi; równocześnie nastąpi rozluźnienie i stopień drażliwości mięśni jelitowych.


Dr John Myers
Dr Tullio Simoncini stwierdza, że „każdy nowotworowy guz skóry można usunąć całkowicie przy pomocy 7-
procentowego roztworu jodu; powierzchnię zmienioną chorobowo należy pędzlować raz dziennie, pamiętając o wielokrotnym (10-20 razy) pociągnięciu pędzelka. Gdy po pewnym czasie zaobserwujemy pojawienie się skorupowatego strupa, nie należy go zrywać ani traktować niczym innym jak tylko wspomnianym roztworem jodu. Strup musi odpaść sam — po czym cykl terapeutyczny należy powtórzyć jeszcze dwa razy. Po trzykrotnym odpadnięciu strupa pacjenta należy uznać za wyleczonego”.


W przypadku aplikowania jodu na skórę piersi należy pamiętać, że środek ten może wywoływać podrażnienia ze względu na żrący charakter, jednak miejmy na uwadze przede wszystkim ogromną korzyść w postaci wysycenia tkanek piersi tą substancją mineralną.

Jednak dr Simoncini nigdy nie przekonał się do alternatywnej możliwości dostarczenia jodu w postaci dawek ustnych - i to tak wysokich, że są one w stanie poradzić sobie z nowotworem i towarzyszącymi mu infekcjami.

                                                  
W momencie, gdy jod aplikowany na skórę wyschnie, należy delikatnie miejscowo wsmarować maść kannabinoidową np Maść konopna cbd (Trompetol) lub mocniejsza CBD EXTRA, która wchłania się do ustroju i działa przeciwrakowo.
Ja sam używam balsamu z oleju konopnego. W moim przypadku wykazał się swoją skutecznością, uwalniając mnie z grzybicy stóp — od lat nie mogłem poradzić sobie z grzybiczą zmianą między palcami. Maść tę stosowałem
również u moich dzieci: jeśli chodzi o córkę, to miała dziwną zmianę skórną w okolicy ust, zaś skutek terapii był równie pozytywny co w moim przypadku. Jeśli chodzi o pięcioletniego syna, to nadal kontynuuję terapię, zmagając się z niewielką plackowatą zmianą na skórze głowy, na której nie ma włosów. To niezwykłe, że na naszych oczach otwierają się nowe terapeutyczne horyzonty — przełom ma miejsce dzięki wprowadzeniu leczniczego przezskórnego użycia marihuany, co nie ma nic wspólnego z chęcią uzyskania jakiegokolwiek stanu odurzenia.
W przypadku guzów piersi stosowaniu powyższych zabiegów terapeutycznych powinna towarzyszyć ekspozycja
piersi na promieniowanie cieplne w trakcie zabiegów sauny czy wykorzystujących maty emitujące promieniowanie podczerwone (Bio-Mat).

                                      

Opcjonalnie można zastosować również gorące kąpiele z wysoką zawartością wodorowęglanu sodu czy chlorku magnezu. W przypadku chlorku magnezu, im częściej skóra ma z nim kontakt, tym lepiej. By wzmocnić terapeutyczne działanie promieniowania cieplnego, należałoby skorzystać jeszcze z dobrodziejstwa promieni słonecznych lub jakichś leczniczych urządzeń naświetlających.
Jak dotychczas przedstawiłem sposoby odżywienia tkanek piersi przy pomocy chlorku magnezu, jodu,
wodorowęglanu sodu (soda kuchenna/soda oczyszczona) oraz specyfików kannabinoidowych.

Jednak jest to niepełna lista terapii, gdyż należy pamiętać też o miejscowym zastosowaniu selenu i o uzupełnieniu tej formy aplikacji doustną aplikacją wysokich dawek tej substancji. Wprowadzenie selenu w leczeniu nowotworów piersi to przełomowa terapia ostatnich lat, lecz jak dotychczas niewiele osób ma pełną świadomość drzemiącego w niej potencjału. Równie ograniczona jest wiedza wśród lekarzy na temat możliwości dożylnego podawania selenu, podobnie jak to ma miejsce na oddziałach ratunkowych.


Jedną z najbardziej ekscytujących nowinek w naturalnej alopatycznej terapii piersi jest zawierająca melatoninę formuła do stosowania miejscowego. Specyfik ten idealnie nadaje się do stosowania na skórze piersi oraz całego ciała, lecz należy pamiętać o właściwym dawkowaniu.
Melatonina to hormon wydzielany przez gruczoł wydzielania wewnętrznego zwany szyszynką. Znajduje się oń w
mózgu, zaś jego fizjologiczna skuteczność w zakresie wydzielania wspomnianego hormonu jest nierozerwalnie związana z ekspozycją na światło. Sama w sobie, melatonina wpływa regulacyjnie na działanie innych hormonów i utrzymuje biologiczny cykl dobowy rozpoznawany przez nasz organizm. Poza tym hormon ten czuwa nad produkcją i harmonijnym uwalnianiem żeńskich hormonów rozrodczych. To właśnie dzięki wspomagającej roli melatoniny zostają ustalone punkt inicjacji procesu menstruacji, częstotliwość i długość cyklu miesiączkowego oraz moment przekwitania, czyli menopauzy.
Jednym z zadań pełnionych przez melatoninę jest przeciwdziałanie negatywnym skutkom różnorodnych stresorów
zaburzających działanie układu odpornościowego, przy czym natura tych czynników może być tak różnorodna jak zaatakowanie organizmu przez wirusy, stres emocjonalny czy stres immunosupresyjny wywołany przez farmakoterapię. Do tej grupy obciążających zjawisk należy zaliczyć również procesy związane ze starzeniem się organizmu. Melatonina działa neuroprotektywnie w sytuacji udaru mózgowego, przyczynia się do wzmocnienia układu odpornościowego i reguluje balans faz snu i czuwania.

Dodatkowo hormon ten utrzymuje homeostazę glutationu w organizmie dotkniętym przez mitochondrialny stres oksydacyjny. Ogólnie rzecz biorąc, działa ona przeciwzapalnie, immunoregulacyjnie i przeciwbólowo, przez co stoi na straży optymalnego funkcjonowania układu odpornościowego.
W toku wielu prac badawczych udowodniono, że melatonina może stanowić skuteczny środek zaradczy w walce z
rakiem. Dzieje się tak za sprawą następujących właściwości: hamuje rozrost komórek rakowych i ich namnażanie się, przyczynia się do niszczenia komórek nowotworowych, blokuje angiogenezę, czyli proces unaczynienia w nowo powstałych guzach, oraz zapobiega przed stymulacją wzrostu komórek rakowych przez szkodliwe postacie estrogenu.

Dr Julie Chen pisze: „Po przeprowadzeniu długofalowej ilościowej syntezy wyników badań, opartej na randomizowanych projektach z grupą kontrolną, okazało się, że w przypadku stosowania melatoniny, jako czynnika wspomagającego lub zasadniczego u pacjentów nowotworowych, u osób przyjmujących melatoninę nastąpiło 34-procentowe względne obniżenie poziomu zagrożenia zgonem . Inny projekt badawczy obejmował pacjentów z nowotworami piersi, płuc, przewodu pokarmowego, głowy i nerek. Jedną grupę pacjentów leczono wyłącznie chemioterapią, zaś w przypadku drugiej do regularnych zabiegów chorym dodano adiuwant w postaci 20 mg melatoniny na dobę. Zaobserwowano, że w grupie otrzymującej melatoninę nastąpiło obniżenie nasilenia skutków ubocznych w postaci spadku ilości białych ciałek krwi, zmęczenia, owrzodzenia jamy ustnej, komplikacji kardiologicznych oraz neurotoksyczności. Co więcej, stwierdzono również wyższy współczynnik przeżywalności.

                                                          


Magnezowy tonik Goodnight firmy Ancient Minerals do nabycia niestety zagranicą  jest szybko wchłaniającą się emulsją, a każdy jego mililitr zawiera 25 mg magnezu i 3 mg melatoniny. Melatonina jest antyoksydantem o szerokim spektrum działania i jest szeroko reprezentowana w naturze. Jeśli chodzi o ustrój człowieka, to jedną z jej funkcji jest eliminacja zaburzeń snu. Jednakże ustna suplementacja melatoniny częściowo chybia swojego celu, gdyż w znacznej mierze ulega metabolizmowi w wątrobie (po pierwszym pasażu wątrobowym 85% melatoniny ulega rozłożeniu). Jednak jak wykazują badania, podanie przezskórne jest o wiele skuteczniejszą drogą wchłaniania się melatoniny; gdy jest w postaci roztworu lipidowego, wchłania się w wolniejszym tempie i dociera do krwiobiegu w tempie odpowiadającym fizjologicznemu uwalnianiu jej do ustroju z szyszynki.

                                                      


Zastosowanie glinki jadalnej w celu detoksykacji tkanek
Opisywaną wcześniej serię przezskórnych zabiegów dobrze jest uzupełnić okładem z glinki, który można
zostawić na całą noc; można też z okładem wyjść na słońce, po czym posiedzieć w saunie. Glinka jest w stanie wyciągnąć wszelkie toksyny z tkanek piersi.
Wyniki najnowszych badań pokazują tendencję, która niezmiernie wszystkich dziwi, a dotyczy nowotworów
piersi umiejscawiających się w najgłębszej warstwie skóry. Tego typu nowotwór wykazuje podobieństwo do nowotworu jajnika i pewnej odmiany raka płuc. „To niewiarygodne ”, konstatuje dr James Ingle z Mayo Clinic, jeden z 348 autorów projektu badawczego, zaś jego słowa odnoszą się do ewentualnego związku między rakiem piersi i nowotworem jajnika. „Być może mamy do czynienia z identyczną etiologią obu schorzeń ”, dodaje wspomniany specjalista.

                                                   


Stres
Doktorzy James H. Stephenson i William J. Grace z New York Hospital pokusili się o analizę porównawczą 100 pacjentek ze zdiagnozowanym rakiem szyjki macicy z identyczną ilością pacjentek z nowotworem organu nienależącego do układu rozrodczego. W toku badań okazało się, że w grupie pacjentek z nowotworem szyjki
macicy, zanim jeszcze pojawiły się wszelkie objawy schorzenia, kobiety te zmagały się z problemem

niedopasowania seksualnego - o wiele rzadziej niż pacjentki z drugiej grupy godziły się na pożycie, a jeśli już, to nieczęsto doznawały orgazmu. W przypadku wielu uczestniczek projektu badawczego w tej grupie stwierdzono jednoznaczną niechęć do stosunków seksualnych1.
„ Ibe Breast Journal’’ opublikował niedawno esej zatytułowany „Frustracja seksualna, jako główna przyczyna
nowotworu piersi u kobiet. Jak wzajemne uwarunkowania i kulturowe przemilczenia nie pozwalają dostrzec związków przyczynowo-skutkowych”. Treść artykułu streszcza się w stwierdzeniu, że zasadniczo geneza nowotworów piersi sprowadza się do braku zadowolenia i spełnienia w sferze seksualnej. Jednak można śmiało przypuszczać, że naukowcy z kliniki Mayo nie mieli na myśli właśnie takiej przyczyny.
Wiadomo, że jednostki podatne na stany depresyjne o wiele częściej zmagają się ze schorzeniami nowotworowymi
i umierają o wiele częściej niż pacjenci pozytywnie nastawieni do życia. Może ten komentarz brzmi jak truizm, ale dokładnie taka jest wymowa statystyk klinicznych.

Przytoczę tutaj zakrojony na szeroką skalę projekt badawczy obejmujący 2000 mężczyzn w wieku średnim zatrudnionych w Western Electric Company. Wyniki badań pokazały, że osoby cierpiące na depresję były około 2,3 razy bardziej narażone na zgon z przyczyn nowotworowych w ciągu najbliższych 17 lat niż uczestnicy projektu, którzy nie wykazywali stanów depresyjnych2.
Czynniki zwalczające stres radzą sobie też z nowotworem
Pacjentki z guzem piersi w fazie zaawansowanej, u których w ciągu dnia stwierdzono nieprawidłowe poziomy
kortyzolu, który jest hormonem wydzielanym w odpowiedzi na sytuacje stresowe, musiały się liczyć z większym ryzykiem wcześniejszej śmierci niż pacjentki, u których kortyzol był w normie. O powyższym fakcie świadczą wyniki badań opublikowane w roku 2000 przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda'. Badacze stwierdzili również, że u kobiet z nieprawidłowym poziomem kortyzolu występował obniżony poziom komórek NK (zwanych naturalnymi zabójcami) odpowiedzialnych za immunologię ustroju, zaś obniżony poziom odporności przekładał się na wyższy poziom umieralności w tej grupie.

                                               

Dr David Spiegel, profesor psychiatrii na wspomnianym uniwersytecie stwierdził, że „badania wykazały, że chorzy z zaburzeniami w zakresie wydzielania kortyzolu umierali znacznie szybciej”.
Obecny stan wiedzy medycznej pozwala nam twierdzić, że w przypadku pacjentek z wywiadem chorobowym
świadczącym o przeszłości obfitującej w stresujące czy traumatyczne wydarzenia należy liczyć się z dwukrotnie wyższym ryzykiem wznowy nowotworu. W grupie pacjentek, które przeżyły jeden lub więcej głęboko stresujących lub traumatycznych epizodów w swoim życiu, stwierdzono średnie rokowanie okresu przeżywalności na poziomie 31 miesięcy, podczas gdy ta statystyka w przypadku kobiet bez takich przeżyć sięgnęła 62 miesięcy. Takie dane zostały opublikowane w roku 2007 na łamach „The Journal of Psychosomatic Research” przez dr med. Oxanę Palesh i współpracowników z Uniwersytetu w Rochester4.


„Długotrwała ekspozycja na czynniki stresogenne lub traumatyczne, które pociągają za sobą nasilone wydzielanie kortyzolu, mogą się negatywnie odbić na ustrojowej wydolności zwalczenia ewentualnej wznowy nowotworu. Jeśli organizm jest narażony na długotrwały stres powodujący zaburzoną fizjologię, podwyższony poziom kortyzolu jest w stanie sabotować prawidłowe mechanizmy pracy ustroju i potencjalnie obniżyć odporność na pojawienie się zmiany nowotworowej”, pisze dr Palesh.


Częstotliwość występowania nowotworów fluktuuje w zależności od ekspozycji na stresory. Dlatego też zmiana nowotworowa może zniknąć bez żadnej formy interwencji medycznej, jeśli tylko zostanie rozwiązany problem stresu. Statystycznie, jeden na pięć guzów piersi ulega remisji bez żadnego leczenia. Naukowcy prowadzący badania przesiewowe donoszą, że ilość zdiagnozowanych nowotworów piersi wśród kobiet, które regularnie poddawały się badaniom mammograficznym była o 22% większa niż ilość podobnych diagnoz w przypadku pacjentek, które nie przestrzegały kalendarza okresowych badań piersi. Daje to asumpt do spekulacji, że prawdopodobnie w przypadku tego odsetka kobiet zmiana nowotworowa uległaby samorzutnej remisji. Takie wyniki skłaniają również do rewizji dotychczasowej strategii natychmiastowego podjęcia inwazyjnego leczenia guza piersi, gdyż niekoniecznie musi to być najlepsza droga.
W jednym z artykułów zamieszczonych w „The Journal Of The Medical Association” autorzy stwierdzają, że
znaczna ilość niewielkich guzów nie stwarzałaby żadnych problemów klinicznych, gdyby nie zostały wykryte w procesie badań przesiewowych. W przypadku znacznej ilości zmian nowotworowych guzy nie mają szans, by ulegać rozrostowi, niektóre same z siebie zmniejszają się, a jeszcze inne zanikają całkowicie.

Dr Barnett Kramer, zastępca dyrektora ds. spraw profilaktyki w The National Institute of Health (Państwowy Instytut Zdrowia), ujmuje to następująco: „To tylko według starej szkoły myślenia medycznego zmiana nowotworowa ma nieodwracalnie liniowy przebieg. Najpierw pojawia się w komórce jedna mutacja, a potem proces ulega eskalacji i dołączają się następne niekontrolowane zmiany. Zakłada się, że proces mutowania komórki samorzutnie się nie cofa”.
Jednak dr Kramer stwierdza, że pojawia się coraz więcej dowodów na to, że rozwój nowotworu nie wspiera się
jedynie na mutacji. „Tak naprawdę zmiany te potrzebują współpracy sąsiadujących komórek, a nawet całego ustroju, gdyż to całokształt zjawisk fizjologicznych - na przykład układ immunologiczny czy poziom hormonów - decyduje o rym, czy rozrost guza zostanie stłumiony czy napotka podatny grunt, mówi dr Kramer.
Powszechnie wiadomo, że zjawisko znikania guzów nowotworowych zdarza się w przypadku nowotworu jąder. Dr
Jonathan Epstein z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa potwierdza autentyczność takich przypadków. Choć nowotwór jąder jest wyjątkowy w swojej naturze, świat medyczny dowiaduje się o coraz większej liczbie innych typów nowotworów, które zatrzymują się na pewnym etapie rozwoju albo nawet ulegają samorzutnej regresji. Zatem należy oczekiwać, że badacze raz jeszcze rzetelnie przyjrzą się zagadnieniu nowotworu - jaka jest jego prawdziwa istota i jak naprawdę powstaje5.
Komórki rakotwórcze i przedrakotwórcze są tak powszechne w naszym organizmie, że właściwie w każdym
dojrzałym organizmie na etapie wieku średniego i w dalszych etapach życia aż się od nich roi, zaś autorem takiej opinii jest dr Ihea Tlsty, profesor patomorfologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco.

Tego rodzaju odkrycia poczyniono przy okazji badań patomorfologicznych przeprowadzonych w ramach sekcji zwłok pacjentów, których zgon nie był wynikiem klinicznej eskalacji choroby nowotworowej. Wcześniej nikt nie miał zielonego pojęcia, że w ich ciele znajdowały się zmutowane komórki w fazie rakowej i przedrakowej.

                                                    

Jednak ten stan rzeczy nie był powiązany ani z obecnością rozwiniętych guzów, ani z żadnymi oznakami choroby nowotworowej. Jak to ujmuje dr Tlsty, „prawdziwie intrygującym aspektem zagadki, jaką są nowotwory, nie jest to, co stymuluje w nas ich rozwój, ale to, co go hamuje”.
Środowisko medyczne jak dotychczas nie zaproponowało rozsądnego wyjaśnienia całokształtu mechanizmów
wiodących do pojawienia się nowotworu. Na przykład w przypadku obszaru piersi należy liczyć się ze wzmożonym poziomem zagrożenia nowotworem czy grzybicą, między innymi ze względu na wywołane obecnością biustonoszy środowisko o podwyższonej ciepłocie i wilgotności.
Za każdym razem, gdy nastąpi zakwaszenie środowiska ustrojowego, pojawia się zubożenie transportu tlenu do
serca, mózgu, nerek, wątroby i innych kluczowych rejonów ciała, wliczając w to również piersi. Obniżenie poziomu natlenienia komórki prowadzi do uruchomienia się mechanizmu beztlenowego metabolizmu w mitochondriach, a co za tym idzie, wzrostu wskazań kwasu mlekowego, tworzenia się wolnych rodników, zakwaszenia komórki, czyli obniżonego pH i polaryzacji błony komórkowej.
Kwaśna dieta, bolesne przeżycia emocjonalne, stres, metale ciężkie, zatrucie substancjami chemicznymi czy
ekspozycja na promieniowanie radioaktywne - oto grupa czynników, które wywołują w nas niekorzystne dla zdrowia przyspieszenie oddechu, co z kolei obniża poziom dostarczanego organizmowi tlenu i stwarza podatny grunt dla rozwoju komórek rakowych."

więcej na temat czynników wpływających na nowotwór i guzy piersi :

Nowotwór /Rak piersi cichy zabójca jak się przed nim uchronić 

http://izla.pl/blog/artykul/1850

 

Źródła:

"Filary zdrowia" dr Mark Sircus



<< poprzedni artykuł następny artykuł >>

Dodawanie komentarzy do wpisu możliwe po zarejestrowaniu i zalogowaniu.

izla.pl 2015-17
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści i zdjęć bez zgody autorki zabronione.