Diety Przyroda i zwierzęta Zdrowie w praktyce Przepisy Lifestyle Dziecko/Ciąża Rak/Nowotór/Guz Podróże Pasożyty

Mój synek od  momentu skończenia roku jadł wszystko, oczywiście starałam się , aby jadł w miarę zdrowo, ponieważ jako alergiczka zdawałam sobie sprawę jak może być zatruta żywność chemią .

Starałam się gotować sama , ale też zdarzało nam się jeść: kabanosy rzekomo bez chemii, mleko i niestety słodycze sklepowe : żelki , ciastka , lizaki itp te niby zdrowsze, bo z naturalnymi aromatami czy sokami z owoców;) Wierzyliśmy w reklamy i te niby lepsze składniki w przetworzonej żywności.

Słodycze zawsze starałam się ograniczać , zastępując je warzywami i owocami. Były dni kiedy synkiem opiekowała się babcia wtedy było tzw hulaj dusza piekła nie ma tzn kabanosy, pizza, lizaki, żelki, frytki, lody najczęściej czekoladowe lub truskawkowe mimo, iż synek miał przygotowane kanapki, owoce, wszystko wracało z powrotem do domu .

Kiedy przeszliśmy na wegetarianizm odstawienie dziecka od mięsa nie było sprawą bolesną, ponieważ mięso zawsze podawałam z warzywami czy kaszami/ziemniakami . Mięso zastąpiliśmy rybą i kotletami sojowymi. Synek początkowo trochę kręcił głową, lecz po 2-3 miesiącach przyzwyczaił się do nowych smaków. Odstawienie mleka też szczególnie nie przecierpiał, gdyż znalazłam fajny aczkolwiek drogi produkt ekologiczny czekoladowe mleko owsiane słodzone sokiem jabłkowym. Jedliśmy sporadycznie lody, sporo serów i jogurtów sądząc , że to samo zdrowie, sery żółte w postaci ekologicznych serów kozich. I pewnie trwalibyśmy w takim żywieniu gdyby nie książki i Internet - potęga wiedzy.

Jeżeli "wpadniesz w zdrowe odżywianie" i lubisz się rozwijać, zaczynasz z samej ciekawości poszukiwać, co by tu jeszcze ulepszyć i zmienić. Właśnie dzięki blogom natrafiłam na serię książek dr Joela Fuhrmana. Po przeczytaniu całej serii książek Fuhrmana "Superodporność" ,"Zdrowe dzieciaki", "Jeść by żyć",  nastąpił przełom w naszym odżywianiu i powoli przechodziliśmy na ZDROWY wegetarianizm czasem weganizm. Po tej olbrzymiej dawce wiedzy ,okazało się że nasze wcześniejsze odżywianie było na tak niskim poziomie jeżeli chodzi o składniki odżywcze, że trudno się dziwić iż dopadały nas przeziębienia.

Po tych publikacjach nastąpiła rewolucja : dużo strączków, zielonych warzyw w formie surowej , owoców, nasion i orzechów w formie nie przetworzonej.

Jak zareagował synek?... Na pewno brakowało mu najbardziej lodów , ale znalazłam sposób :mrożone banany z rożnymi dodatkami czy truskawki, czy kakao, czy masła orzechowe i zaakceptował je.

Połowa sukcesu to częste rozmowy z dzieckiem na temat zdrowego żywienia, poparte prostymi przykładami np Adaś ciągle choruje zobacz co on je: chipsy , żelki itp. U mnie najlepiej sprawdzał się przykład na samym sobie , jak wybieraliśmy się na rodzinne urodziny np kuzynek, po zjedzeniu kilku przetworzonych słodyczy na drugi dzień synek miał katar lub był lekko przeziębiony był to najbardziej przekonujący go przykład.

Zakaz odmóżdżających reklam z serkami danio, żelkami i innym śmieciowym jedzeniem.

Druga połowa sukcesu to zmiany nawyków żywieniowych nas samych - rodziców.

Jeżeli będziemy jedli chipsy,  dziecka to nie przekona do zdrowych nawyków. Jedzmy sami zdrowo , a to zaprocentuje . Dziecko jest uważnym wnikliwym obserwatorem o tym należy pamiętać. Był okres kiedy odżywialiśmy się  lepiej niż synek , synek wszystko negował tego nie, tamtego nie, tylko suchy chleb, makaron. Wprowadzając kaszę jaglaną poprzez przemycanie jej na wszystkie sposoby, było ciężko, synek wyczuwał ją w każdym daniu. Aż przyszedł dzień, gdy przyszedł do mnie do kuchni i zaczął jeść świeżo ugotowaną kaszę :)

Nie wychodźmy także z założenia , że jeżeli dziecko nie jadło np kaszy gryczanej to za kilka dni też jej nie zje .

U mnie sprawdziło się tzw manifestowanie zdrowego jedzenia. Jak synek się bawił przychodziłam do niego z miską pełną warzyw i mówiłam do siebie, ale to dobre, a jakie zdrowe. Synek był tak ciekawy, co to takiego, że zaczął mi podkradać warzywa, zjadać liście sałaty , których wcześniej nie znosił. Kiedyś doszło do tego , że zjadł mi 50% surówki :)

                                                           

Co zrobić gdy dziecko we wstępnej fazie przestawiania grymasi: Nie ma sensu zmuszać dziecka do jedzenia zdrowo. Staczanie z nim walk przy stole jest bezproduktywne. Namawianie może przynieść skutek przeciwny do zamierzonego. Trzeba wziąć się na sposób i postawić dziecko przed faktami dokonanymi czyli po prostu przechowywać w domu jedynie zdrowe jedzenie. Wówczas zje wszystko co znajdzie. Dzieci łatwo się przystosowują i przyzwyczajają do takiego jedzenia , jakie im się podaje. Nawyki żywieniowe kształtuje otoczenie. Naukowcy badający przyzwyczajenia żywieniowe dzieci ustalili, że im częściej jakiś produkt zostaje wprowadzony do diety dziecka , tym chętniej będzie go jadło w późniejszych latach.

Zaobserwowano ponad to, że rodzice próbujący nakłonić dzieci do zdrowego odżywiania za szybko się poddają . Nie należy ulegać, gdy dziecko odmawia - wręcz przeciwnie , dobrze jest ponawiać propozycję spróbowania zdrowej potrawy. Istnieje wówczas znacznie większa szansa na to, że dziecko jednak się przełamie i spróbuje dania. Jedno z badań wykazało ze 3/4 rodziców poddaje się już po trzech odmowach , a tymczasem stwierdzono, że aby przyzwyczaić dziecko do nowego rodzaju żywności trzeba je zaproponować od 8-15 razy.

Wzmocnienia pozytywne , łagodne zachęty, pochwały i dawanie przykładu i okazywanie , jak bardzo smakuje rodzicowi to, do zjedzenia czego zachęca dziecko, są znacznie skuteczniejsze niż zmuszanie go do jedzenia lub, co gorsza przekupywanie go. Jeśli dziecko spróbuje choćby raz , za każdym kolejnym  będzie coraz silniej oswajało się z nowym smakiem i wyrabiało w sobie nawyk spożywania zdrowych produktów.

Dzieci przyjmują wzorce żywieniowe od rodziców. Najgorszym z możliwych zachowań rodziców chcących wpoić dziecku zdrowe przyzwyczajenie żywieniowe jest bezceremonialne nakłanianie, czy wręcz zmuszanie do jedzenia czegoś czego sami nie jedzą. Naukowcy zaobserwowali , że jeżeli rodzice zmuszali dzieci do jedzenia zdrowej żywności , sami przy tym pozostając przy niezdrowej diecie, osiągali skutek odwrotny od zamierzonego - dzieci tak wychowywane dokonują złych wyborów żywieniowych i szybko tyją. Krótko mówiąc, rodzice powinni jeść to, o chcieliby , żeby jadły ich dzieci.

Niechęć do owoców i warzyw wśród starszych dzieci, nastolatków i dorosłych została uwarunkowana w okresie, gdy mieli od sześciu miesięcy do trzech lat. Tymczasem przyzwyczajenie od małego do tych produktów wyrabia u dzieci zamiłowanie do zdrowego jedzenia. Ponieważ maluchy mają małe żołądki jedzą niewiele , powinny mieć dostęp do przekąsek. Niestety, najczęściej podawanymi dzieciom przekąskami są ciastka, krakersy, chrupki, mleko, napoje (nie soki) owocowe. Zamiast tego należy im posuwać owoce, warzywa, rośliny strączkowe, dipy z orzechami, pożywne zupy i orzechy.

Nie zmuszać do jedzenia! Nie należy przykładać zbyt dużej wagi do ilości kalorii, które spożywa dziecko. O tym decyduje jego mózg- mózg wie najlepiej, ile malec potrzebuje energii, i to on kontroluje łaknienie.

Kiedy dziecko poczuje się naprawdę głodne , kiedy organizm da mu znak , że potrzebuje paliwa- samo zacznie jeść. Można wpływać na to, co dziecko je między innymi ułatwiając mu dostęp do niektórych produktów, a inne całkowicie usuwając z domu. Ale nie należy na siłę zwiększać spożywanych porcji, a zwłaszcza nie zmuszać do przejadania się. Niech organizm dziecka sam decyduje, ile mu potrzeba energii. Szczególnie trudne jest skłonienie do przejedzenia się niemowlęcia lub małego dziecka. Jeśli maluch nie jest głodny, nie chce jeść, odpycha jedzenie. Przez nakłanianie , zachęcanie i przyzwyczajanie malca do jedzenia porcji większych niż wymaga jego organizm , burzy się jego naturalną umiejętność oceny intensywności głodu i sytości.

Z czasem kiedy dzieci zaczynają sięgać po śmieciowe jedzenie pełne dodatków do żywności, sztucznych substancji smakowych i słodzących, zaczynają się problemy - dziecko nałogowo się przejada i znacznie przybiera na wadze.

Ludzki organizm został przez naturę przystosowany do diety bogatej w błonnik i mikroelementy. Kiedy żołądek jest już wystarczająco wypełniony, błonnik pobudza receptory nerwowe układu pokarmowego do wysyłania do mózgu informacji o zaspokojeniu głodu. Ale kiedy jada się dużo śmieciowego jedzenia bogatego w kalorie, a ubogiego w błonnik, mózg zostaje oszukany. Łaknienie nie daje się wówczas prawidłowo. Choć żołądek jest coraz pełniejszy, mózg o tym nie wie.

Na uczucie sytości wpływ ma także smak. Faszerowanie żywności sztucznymi substancjami smakowymi i słodzącymi wyostrza apetyt u niektórych ludzi w efekcie objadają się oni bez opamiętania i stają się nałogowcami.

 

Źródła: 

fragment książki Joel Fuhrman "Zdrowe dzieciaki"    

 

 



<< poprzedni artykuł następny artykuł >>

Dodawanie komentarzy do wpisu możliwe po zarejestrowaniu i zalogowaniu.

izla.pl 2015-17
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści i zdjęć bez zgody autorki zabronione.